ikp
pisane z perspektywy czasu z dużą wilgotnością w oczach: tamtego dnia też byłem rozklejony, pożegnania zawsze mnie poruszają, coś się wtedy we mnie kurczy, może właśnie dlatego, gdy żegnam się z kimś bliskim, zawsze mówię „do później”, jakbyśmy mieli się zobaczyć za kilka godzin, choć przecież wiem, że tak nie będzie, oszukiwanie siebie? może, jednak wolę myśleć o tym jako o praktyce reparacyjnej: twórczej kompensacji, tworzeniu alternatywnej czasoprzestrzeni, formie utopijnego przetrwania i tak dalej, i tak dalej, lubię te określenia, to miejsce mi je dało, i czuję za to ogromną wdzięczność, bo lepiej mi się z nimi/tą wiedzą/doświadczeniem, które tu zyskałem/ludźmi, których tu poznałem – przechodzi przez życie

